70 lat temu, 19 maja 1956 roku, zmarł prof. Franciszek Łukaszczyk – pionier radioterapii i ojciec onkologii klinicznej w Polsce, organizator i pierwszy dyrektor warszawskiego Instytutu Radowego, a następnie Instytutu Onkologii. Bohater – podczas II wojny światowej ukrywał rad przed Niemcami i dwukrotnie wywiózł go z Warszawy, świadomie narażając się na niebezpieczeństwo. Inicjator sieci i pierwszych struktur opieki onkologicznej w kraju. Wymagający nauczyciel. Postać niezwykle ciekawa i pełna sprzeczności, indywidualista, erudyta, ale przede wszystkim – Góral. Nie znosił blichtru, patosu i pustych frazesów. Dla współpracowników bywał surowy. Do pacjentów odnosił się z najwyższym szacunkiem, a ich dobro zawsze stawiał na pierwszym miejscu. Zmarł w wieku 59 lat na skutek choroby popromiennej.
Franciszek Łukaszczyk urodził się 21 lutego 1897 roku we wsi Zubsuche (Ząb, obecnie odrębna wieś Bustryk) niedaleko Poronina, jako jedyny syn Franciszka Łukaszczyka Tadego i Wiktorii z rodu Galiców Pisorzy. Galicja mierzyła się w tamtym czasie z dojmującą biedą i przeludnieniem, nazywana była najbiedniejszym regionem Europy. Warunki życia były niezwykle trudne, co odbijało się istotnie nie tylko na jakości, ale też na długości życia. Szacuje się, że od połowy XIX wieku do wybuchu I wojny światowej z Galicji wyemigrowało ponad milion osób, z czego niemal połowa w poszukiwaniu lepszego życia znalazła się za oceanem.

Jednak Franciszek dzięki wsparciu matki wyruszył w inną drogę. Po pierwszych latach w Szkole Ludowej w Zubsuchem w roku 1907 rozpoczął naukę w Gimnazjum w Nowym Targu. Był bystry, ambitny i zahartowany przez surowe podhalańskie zimy, chociaż proste pochodzenie i język musiały stanowić wówczas ogromne wyzwanie. Gimnazjum cesarsko-królewskie z polskim językiem wykładowym otwarto w Nowym Targu zaledwie rok wcześniej. Do grona pedagogicznego należeli wysokiej klasy nauczyciele i wykładowcy. W roku 1914 wielu profesorów i uczniów wstąpiło do Legionów – był wśród nich również 17-letni Franciszek Łukaszczyk, a także jego kolega z klasy – w przyszłości wybitny patolog, Wiktor Kaliciński.
W czerwcu 1915 roku przed komisją w Zakopanem Franciszek Łukaszczyk zdał egzamin dojrzałości, a roku akademickim 1917/1918 rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podczas wojny polsko-bolszewickiej dwukrotnie przerywał naukę, aby odbyć służbę wojskową. 
W czasie studiów musiał się już znacząco wyróżniać – tuż po otrzymaniu tytułu doktora wszech nauk lekarskich w roku 1924 rozpoczął pracę jako asystent w II Klinice Chorób Wewnętrznych UJ, kierowanej wówczas przez prof. Witolda Orłowskiego, a następnie I Klinice Chorób Wewnętrznych UJ, pod okiem jednego z twórców polskiej hematologii prof. Tadeusza Tempki.
W roku 1928 został polecony na stanowisko przyszłego kierownika powstającego w Warszawie Instytutu Radowego. Była to najpewniej zasługa prof. Witolda Orłowskiego, który wówczas już pracował w Warszawie. Dzięki jego wsparciu otrzymał stypendium Ministerstwa Oświaty i w październiku 1928 roku wyjechał do Francji, aby rozpocząć w paryskim Instytucie Radowym przygotowania do swojej przyszłej roli.
Jako przyszły kierownik instytucji, której powstanie było najgorętszym życzeniem Skłodowskiej-Curie, Franciszek Łukaszczyk miał w Paryżu doskonałe warunki do nauki. Zdobywał wszechstronną wiedzę i doświadczenie pod okiem światowych autorytetów – twórców tzw. paryskiej szkoły radioterapii, prof. Claudiusa Regaud i prof. Antoine Lacassagne.
We wspomnieniu opublikowanym po śmierci Łukaszczyka w specjalnym zeszycie czasopisma Nowotowory, zadedykowanym twórcy polskiej onkologii klinicznej po jego śmierci, prof. Lacassagne pisał: W początku listopada [1928 roku] odwiedził mnie młody, 31-letni człowiek, o wyglądzie nieśmiałym, pełen rezerwy i powagi. Miał On, według zwyczaju, rozpocząć pracę od brania udziału w badaniach chorych, zapoznać się w naszej bibliotece z publikacjami dotyczącymi prac Instytutu Radowego i przestudiować w Pracowni Histopatologicznej zbiór mikroskopowych preparatów nowotworów. Łukaszczyk przystąpił do pracy z taką starannością, metodą i pilnością, że wkrótce zdobył specjalistyczne wiadomości potrzebne dla pożytecznej pracy w oddziale leczenia radem... W Szpitalu Pasteura… objął wkrótce obowiązki asystenta, które pełnił zręcznie, inteligentnie i przejawiając duże zdolności. Zdobył też ogólną sympatię przez swoje miłe usposobienie, delikatny i uprzejmy sposób bycia i starania, których nie szczędził w pełnieniu swoich obowiązków… Podobnie działo się w Klinice Chantin, do której wstąpił w 6 miesięcy później. Stał się wtedy pracownikiem zdolnym do samodzielnego stosowania typowych aplikacji radu… nabył tam również doświadczenia w telecurieterapii. W okresie wakacyjnym miałem możność w lecie 1929 r. poznać bliżej Łukaszczyka. Udało mi się „uwolnić” Go później od zwykłego, pełnego rezerwy sposobu bycia, którą to rezerwę potęgowało jeszcze wyrażenie uczucia szacunku. Odkryłem wtedy, obok Jego zrównoważonej inteligencji naukowca, bystrość Jego umysłu humanisty i zapał artysty…
Po dwóch latach spędzonych w Paryżu, Łukaszczyk kształcił się również w innych czołowych europejskich ośrodkach – w Institut für Krebsforschung w Berlinie u prof. Ferdinanda Blumenthala, w Sankt Georg Krankenhaus, Strahlenabteilung w Hamburgu u prof. Hermanna Holthusena oraz w Radiumhemmet w Sztokholmie u prof. Elisa Bervena.
W styczniu 1932 roku w świetnie wyposażonym i niezwykle nowoczesnym Instytucie Radowym im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie dr Franciszek Łukaszczyk wraz z dr Józefem Laskowskim przyjęli pierwszych pacjentów. Jednak początki pracy w Instytucie były niezwykle trudne. Pusta kasa Towarzystwa Instytutu Radowego, które stanowiło osobowość prawną Instytutu i sprawowało nad nim zarząd, brak dotacji i początkowy brak zaufania wśród pacjentów i nieufność środowiska lekarskiego, stanowiły ogromne wyzwanie. Oprócz Franciszka Łukaszczyka i Józefa Laskowskiego, w pierwszych miesiącach w Instytucie pracowała tylko jedna pielęgniarka. Do oficjalnego otwarcia Instytutu 29 maja 1932 roku, na które przyjechała z Paryża Maria Skłodowska-Curie oraz prof. Claudius Regaud, przyjęto zaledwie garstkę pacjentów. Okres ten szczegółowo opisał Łukaszczyk również w publikacji Organizacja i pierwsze 2 lata pracy Instytutu Radowego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Jednak już w trzecim roku pracy Instytutu sytuacja zaczęła się istotnie zmieniać, do zespołu dołączały kolejne osoby, stopniowo przybywało pacjentów, zaczęto publikować pierwsze opracowania własnego materiału klinicznego. Ruszyły pracownie naukowe. Instytut z Dyrektorem Łukaszczykiem na czele zaczął budować swoją renomę.
Prawdopodobnie w roku 1933 Franciszek Łukaszczyk poślubił Marię z Koenigsbergerów – zamożnej polsko-żydowskiej rodziny z Krakowa, a w roku 1934 przyszli na świat bliźniacy – Maciej i Jacek, później wybitni pianiści i kompozytorzy.
Dr Łukaszczyk od samego początku mieszkał w Instytucie i był zawsze w pobliżu pacjentów. Jednocześnie brał udział w życiu naukowym, jeździł na zjazdy i wygłaszał odczyty. Publikował przy tym nie tylko czasopismach specjalistycznych, ale zdając sobie sprawę z ogromnego znaczenia edukowania społeczeństwa, pojawiał się w prasie, opowiadając o nowych możliwościach medycyny w walce z chorobami nowotworowymi, o organizacji Instytutu i konieczności jak najwcześniejszego rozpoczęcia leczenia. Od początku był też zaangażowany w planowanie rozwiązań systemowych i budowę nowych struktur. W czerwcu 1934 roku na posiedzeniu Sekcji Raka Państwowej Rady Zdrowia wygłosił referat „Podstawy organizacji walki z rakiem”, opublikowany później w Lekarzu Polskim, w którym wyznaczał nowy kierunek w tej dziedzinie. Trzeba podkreślić, że sposób myślenia, w którym kluczowym elementem systemu było tworzenie specjalistycznych i interdyscyplinarnych ośrodków, ściśle łączących działalność badawczą i kliniczną, był w Polsce czymś zupełnie nowym i nie od razu spotkał się ze zrozumieniem. Koncepcja sformułowana przez Claudiusa Regaud i zaszczepiona w Polsce dzięki Marii Skłodowskiej-Curie – koncepcja, której realizatorem i orędownikiem był Franciszek Łukaszczyk, szczególnie w pierwszych latach nie była entuzjastycznie przyjmowana. Paradoksalnie, ogromne społeczne zaangażowanie w zbiórkę funduszy na budowę Instytutu i wspólne wysiłki lekarzy, naukowców i polityków w jego tworzenie nie od razu przełożyły się na zrozumienie znaczenia nowego Instytutu. Łukaszczyk był jednak pewny swoich racji i niezwykle konsekwentny. Wkrótce Instytut zaczął się dynamicznie rozwijać. Pacjentów przybywało i osiągano coraz lepsze wyniki.
Warszawski Instytut pomyślany był również jako ośrodek dydaktyczny. Oprócz kształcenia specjalistów, którzy kolejno dołączali do zespołu, zorganizowano m.in. pierwszy kurs dla lekarzy pracujących w innych ośrodkach. Dyrektor Łukaszczyk podtrzymywał również kontakty międzynarodowe i brał udział w zagranicznych zjazdach.
Do wybuchu wojny zespół Instytutu opublikował ponad 50 pionierskich, oryginalnych prac – które były namacalnym dowodem, że zmieniał się paradygmat tej nowej dziedziny.
Prof. Hanna Kołodziejska-Wertheim ujęła tę przemianę w następujący sposób: Profesor Łukaszczyk, którego cechował niezwykły talent odczytywania treści biologicznej spostrzeganych zjawisk, potrafił przekształcić tę opisową, statyczną naukę o nowotworach we współczesną naukę kliniczną, opartą o dynamiczne pojęcie procesu nowotworowego.
Instytut dynamicznie się rozwijał, na początku 1939 roku zatrudniano już blisko 100 osób i planowano rozbudowę. W przededniu wojny był w pełni zorganizowanym zakładem leczniczym i ośrodkiem naukowym – jednym z najnowocześniejszych tego typu w Europie.
Z relacji i wspomnień najbliższych współpracowników Łukaszczyka – wyłania się obraz jego bohaterskiej postawy w czasie II wojny światowej. 5 września 1939 r. dyrektor Łukaszczyk, przewidując próbę zarekwirowania radu przez Niemców, zdecydował o przerwaniu leczenia pacjentów, wkrótce później osobiście wywiózł go z Warszawy i ukrył w Józefowie, w domu letniskowym rodziny doc. Dionizego Zuberbiera, wybitnego laryngologa i konsultanta Instytutu, zamordowanego później w Katyniu. Podobnie jak pozostali lekarze oraz część personelu pielęgniarskiego Instytutu Franciszek Łukaszczyk został zmobilizowany. Jak wspominała prof. Ludwika Tarłowska, w pierwszych dniach października Dyrektor powrócił wozem zaprzęgniętym w konia. Koń ten pozostał przez całą okupację w Instytucie i stanowił jedyny i bezcenny środek transportu.
Dzięki staraniom Łukaszczyka wkrótce po kapitulacji stolicy udało się uzyskać zgodę władz okupacyjnych na wznowienie działalności leczniczej. Część przywiezionego z powrotem do Warszawy radu postanowił jednak ukryć na terenie Instytutu, dzięki czemu pomimo zarekwirowania przez Niemców całej zawartości kasy radowej, część cennego pierwiastka zdołał ocalić. Prowadzone przez kilka miesięcy przez gestapo śledztwo zostało w końcu umorzone. Dzięki spreparowanej dokumentacji udało się ich przekonać, że rad został wywieziony z kraju. Natura takich relacji, spisywanych na wiele lat po wydarzeniach, sprawia, że pojawiają się rozbieżności, a chronologia wydarzeń zaciera się w czasie. Wiele elementów tej historii prawdopodobnie nigdy nie doczeka się wyjaśnienia, a sam Łukaszczyk relacjonował te wydarzenia w słowach bardzo oszczędnych. W 1943 roku Łukaszczyk porozumiał się z jednym z zaufanych pracowników Instytutu – dr Jeremim Święckim (który działał wówczas w strukturach AK), że pragnie ukryć część radu, który oficjalnie znajdował się w kasie. Kuzyn doktora, Jerzy Wagnerowicz, który był technikiem-mechanikiem, wykonał imitacje tubek radowych, które do złudzenia przypominały oryginały – srebrne rurki o przekrojach identycznych ze średnicami tubek radu wypełnił ołowiem do odpowiedniej wagi, oznaczył i pokrył oksydacją. Część falsyfikatów była nawet poplamiona krwią i zawinięta w materiały opatrunkowe. Dzięki temu Niemcy, rabując spacyfikowany w czasie Powstania Warszawskiego Instytut, zabrali imitacje zamiast cennego pierwiastka. W dramatycznych okolicznościach – najprawdopodobniej 20 sierpnia 1944 roku – prof. Łukaszczyk, przekupując niemieckich żołnierzy, przedostał się opancerzonym wozem do Instytutu, zabrał ukryty rad i wywiózł najpierw do Reguł pod Warszawą, a następnie na rodzinne Podhale do Poronina. Wg informacji przekazanych przez synów prof. Łukaszczyka prof. Barbarze Gwiazdowskiej razem z Profesorem do Instytutu przyjechała wówczas również jego żona Maria, która dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego odwracała uwagę żołnierzy. W tym czasie profesor zdołał podmienić zawartość kasy radowej i wyjąć rad ze skrytek w swoim gabinecie i jednym z przewodów wentylacyjnych.

W styczniu 1945 r. w zniszczonym Instytucie zjawili się pierwsi pracownicy, którzy przystąpili do porządkowania resztek dobytku. Franciszek Łukaszczyk wkrótce rozpoczął starania o odbudowę i ponowne uruchomienie placówki. Jego pełnomocniczką do spraw odbudowy została dr Hanna Kołodziejska-Wertheim, a następnie funkcje tę przejął dr Tadeusz Koszarowski. W tym czasie dr Franciszek Łukaszczyk pracował w Krakowie w szpitalu im. Gabriela Narutowicza, gdzie prowadził oddział radioterapii. Pod koniec 1946 roku warszawski Instytut Radowy ponownie zaczął przyjmować pacjentów, a Łukaszczyk pełnił w nim funkcje dyrektora aż do końca życia. Wkrótce Instytut, rozbudowany i wyposażony w nowy sprzęt, a przede wszystkim w coraz liczniejsze grono specjalistów i wychowanków Profesora Łukaszczyka przejął koordynującą rolę w budowanym od podstaw systemie opieki onkologicznej w kraju. W roku 1951 Instytut Radowy został przemianowany na Instytut Onkologii o randze instytutu naukowo-badawczego i połączony z ośrodkami w Krakowie i Gliwicach, które stanowiły jego oddziały i zarazem podstawę tworzonej sieci onkologicznej.
Kolejne lata były czasem wytężonej pracy na rzecz kształcenia nowych kadr i organizacji instytucjonalnej walki z chorobami nowotworowymi. W instytucie pod kierunkiem Profesora organizowano pierwsze kursy, opublikowano ponad 100 prac naukowych. Prof. Łukaszczyk pomimo pogarszającego się od 1953 roku stanu zdrowia brał żywy udział w tworzeniu intelektualnych postaw nowoczesnej onkologii i w społecznej walce z rakiem. Został prezesem Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, pełnił też funkcję redaktora naczelnego czasopisma Nowotwory. Pod jego kierunkiem zorganizowano pierwsze po wojnie Zjazdy Przeciwrakowe. Reprezentował też polską onkologię w Międzynarodowej Unii Przeciwrakowej i był członkiem Międzynarodowej Komisji do Badań nad Rakiem.

Odszedł 19 maja 1956 roku na skutek choroby popromiennej, płacąc najwyższą cenę za bohaterską postawę w czasie drugiej wojny światowej.
Serdecznie dziękuję prof. Elżbiecie Sarnowskiej za pomoc i wspólne badanie biografii prof. Franciszka Łukaszczyka.
Aleksandra Towpik
Sekcja Historii Instytutu
Biuro Rzecznika Prasowego NIO-PIB
Źródła:
Gryglewski R. O człowieku, który wykradł Niemcom rad. Medical Tribune 2015, 7–8, 109– 112.
Gwiazdowska B, Bulski W, Pruszyński A, Tołwiński J. Historia Zakładu Fizyki Instytutu Onkologii w Warszawie w okresie kierownictwa prof. Cezarego Pawłowskiego. Pol J Med Phys Eng 2007; 13(4): 183–238.
Gwiazdowska B, Tołwiński J, Bulski W. Kamieniem węgielnym był rad. Nowotwory 2000; 5(4): 410–416.
Kołodziejska H. Profesor dr med. Franciszek Łukaszczyk twórca klinicznej szkoły onkologicznej w Polsce. Nowotwory 1957; 7: 1–5.
Lacassagne A. O pobycie Franciszka Łukaszczyka w Instytucie radowym w Paryżu. Nowotwory 1957; 7: 9–12.
Laskowski J. Prof. dr med. Franciszek Łukaszczyk (1897–1956). Nowotwory 1956; 6: 135–138.
Łukaszczyk F. Dwadzieścia pierwszych lat. W: Towpik E. red. Materiały do historii Instytutu Radowego i Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Warszawa 2012.
Tarłowska L, Towpik E. Okupacja i powstanie warszawskie. W: Towpik E. red. Materiały do historii Instytutu Radowego i Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Warszawa 2012.
Źródła ilustracji:
Świadectwo maturalne Franciszka Łukaszczyka pochodzi ze zbiorów Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Pocztówka z pejzażem ze zbiorów Biblioteki Narodowej/Polona
Fotografia terenu dawnego gospodarstwa rodzinnego Łukaszczyków w Zubsuchem (obecnie Bustryk) autorstwa prof. Elżbiety Sarnowskiej
Pozostałe ilustracje ze zbiorów NAC oraz NIO-PIB